1953
Poniedziałek, wtorek, środa, czwartek pisze tylko JA.
Czyta prasę krajową, cytuje Galaezz Ciano Dziennki, Kraków. Posągi i pałace, które im wydają się bardzo wspaniałe – które dla nas, Włochów nie mają większej wartości . Artykuł Lechonia w „Wiadomościach” Pt Literatura Polska i literatura w Polsce. Chce pokazać, że polska literatura jest równa światowym, on to gani, nie uważa, ze można cały czas chwalić się Chopinem i Kopernikiem, Mickiewiczem, że co z nimi ma wspólnego pani Kowalska, że za długo się Polacy chwalą bitwą pod Wiedniem. Nic własnego nie może człowiekowi imponować,
Potem czyta listy od czytelników z Wiadomościach lit., poczciwy kącik, uważa, że literatury nie można podszczypywać po kątach, powinna dążyć do życia duchowego,
• Uważa, że Polacy cały czas odwołują, się do tradycji podnoszenia na duchu, pisze o Fircyku w zalotach,
• Czyta Zniewolony umysł, Miłosza w autobusie, uważa, że nie można nazywać pisarzem każdego, kto potrafi pisać, pisze o twórcach których znał jeszcze przez wojna( Katolicyzm Andrzejewskiego, pijactwa Gałczyńskiego, kawiarnie warszawskie, tania tkilwość Tuwim i Skamandrytów,
• Skończył czytać Miłosza, uważa, ze to wstrząsająca i pouczająca lektura tez dla literatów, Miłosz to dziś przeciwnik wschodu, patrzy z innej perspektywy,
• Czyta Braci Karmazow z komentarzami Dostojewskeigo,
• Czyta uwagi o Ślubie i o Trans Atlant. Miłosza w Kulturze,
• Dziwi się, że ludzi się buntują w trans Atlantyku za duże litery w środku zdania, i ze może używać słowa gówno,
• Otrzymuje list od Miłosza w sprawie Trans. , zarzuca mu Miłosz, że pisze tylko o ludziach sprzed wojny, że taka sytuacja została przekreślona przez wojnę a ludzi się zmienili, porównuje go do Don Kichota, mówi, ze pisze jakby Polską zniósł kataklizm księżycowy, ze nie piszę z perspektywy krajowej,
• Gombr. odpisuje, że nie może pisać z innej perspektywy jak swojej, piszę o Polsce, jaką znam, nie zna tej nowej Polski, chciał wypracować dystans do całego stylu polskiego, opisać tez formę,
• Nazywa Miłosza pierwszorzędna siłą, gotowym do przyśpieszenia naszego tempa, utalentowanym, woli Miłosza Wschodniego niż Zachodniego, uważa, d tamta literatura to wyolbrzymienie komunizmu, wyjaskrawianie obrazu,
• Czyta nowy numer wiadomości lit, tam swój Bankiet i art. O Miłoszu Mackiewicza , o odpompatycznienie literatury,(Mackiewicz porównuje Miłosza do Prousta), porównuje cywilizację wschodu i zachodu,
• Inne recenzje w Orle Białym (Ślub i Trans.)Jana Ostrowskiego, cytuje(splugawił siebie i emigrację, )
• Spotkał się z Eichlerem u Grodzinowskich, stwierdził, ze nie wierzy w malarstwo, był w muzeum narodowym sztuk pięknych, jego przemyślenia na temat malarstwa i muzeów, mówi o stosunku Polaków do artyzmu,
• Potem mówi o podejściu Polaków do wiary, o katolicyzmie,
„Pisanie nie jest niczym innym jak walką jaką artysta toczy z ludźmi o własną wybitność”. Odpowiada za namową Giedrojcia Corianowi pisarzowi rumuńskiemu na artykuł o literaturze „wygnanej” (pisarz na emigracji samotnej). Nie ma kasy na książki, dostał paczkę książek z zagranicy. Czyta Camus’a „Człowieka zbuntowanego” (o sumieniu i zbawieniu świata). Na garden party przechwala się swoim drzewem genealogicznym - robi to specjalnie. Kiedyś w kawiarni ogłosił się hrabią. Opowiadał o sobie u Zygmuntów, odmówił jednak opowiadania o sztuce bo według niego godna tego była tylko księżna, jako osoba mu równa. U X-ów cały jego świat poległ w gruzach, bo uświadomił sobie, że się musi starać, dygać. Przypomina sobie kawiarnię „Ziemiańską” w Warszawie. Powiedział tam, że jego babka była kuzynką Burbonów hiszpańskich. Chciał uświadomić kolegom, że dalej patrzą na ludzi pod względem ich urodzenia. Nie chce być snobem, pisze o hierarchii i arystokracji.
Czyta artykuł w „Kulturze” Winczakiewicza o Balińskim, Lechoniu, Łobodowskim i Wierzyńskim (później okazało się, że były tam także wiersze Wittlina) o antologii pt. „Najwybitniejsi poeci emigracji”. Atakuje podziw jakim obdarza się sztukę polską. Chciano go przyjąć do jakiegoś komitetu ale ktoś zaprotestował, on i tak nie chciałby być członkiem. Pisze o Miłoszu, że medytuje o czym i jak ma pisać. Porównuje go do Rabelaisa (Rabelais pisał o sikaniu pod krzakiem a i tak dzieło jest wiekopomne), Wittlin pisze wstęp do książki Gombrowicza. Pisze o Ryszardzie Wradze, uważa go za przyzwoitego dziennikarza, wygłasza mowę do narodu na bankiecie w 1953r. Mówi, że Polacy idealizują kraj, że tylko sztuka może im otworzyć oczy.
1954
Jest na zabawie tanecznej, strasznie pijany, cytuje Valery’ego. Camus chce by „Ślub” wystawiono w Paryżu. Gombrowicz nie chce się zgodzić, boi się, że tylko on może to dobrze wyreżyserować. Nazywa „Ślub” snem o epoce, opisuje jak sobie wyobraża reżyserię tego dramatu. Czyta „Znużenie” w „Wiadomościach” (o tym, że Polacy na wygnaniu żyją połowicznym życiem). Pisze o języku, o podejściu do błędów językowych. Nazywa literaturę polską uwodzicielską, bo chce zachwycić jednostkę. Niewiele go nauczyła, zła literatura też uczy. Zła sztuka może być bardziej charakterystyczna dla narodu niż dobra. Pisze co mu się podoba w Argentynie – inne podejście ludzi do świata, tam grzech jest mniej grzeszny, mniej osób się wstydzi niż w Europie. Pisze do członków klubu dyskusyjnego w Los Angeles bo przeprowadzali o nim dyskusje. „Nawet głupstwo, nawet nieprawda nie położą cię na łopatki jeżeli potrafisz się nimi bawić”. Czyta „La comunisme”, Gallimarda. Pisze o krytyce literackiej o bezbronności pisarza wobec niej. Nie może wrócić do przeszłości. Uważa, że Proust kłamał. Dostaje list z pytaniem o antysemityzm, bo ktoś użył słowa parszywiec o Żydzie w artykule. Gombrowicz nie jest antysemitą, uważa Żydów za naród genialny. Czyta dziennik Kafki. Znowu pisze o komunizmie i marksizmie. Pisze o dramacie Marcola, o inteligencji, która spłodziła komunizm, zęby się dać mu pożreć, odnajduje w tej książce panikę, o ty, że komunizm stał się dla niektórych zjawiskiem fascynującym. Nie za wiele się da zrozumieć o czym dokładnie pisze. Pisze O języku intelektu, Mascolo zabrnął, bo nie zachował wolności( poświęcił zwykła wolność racjom intelektualnym). Mascolo (francuski pisarz komunista Dionys Mascolo). w swojej książce przerabia samego siebie, pisze dla siebie. Gombrowicz dostał pochwałę w liście, (że wolność z jego dziennika jest prawdziwsza niż Sartrea, nie jest wysilona), wolność Sartrea określ jako intelektualną, będącą nowym więzieniem,
Przybył do Vertientes, do zamku Lipkowskich w górach, ma jechać do Mendozy, uwikłania w rozrachunek z tradycją , historią , sumieniem .
Sto lat temu litewski poeta wykuł kształt polskiego ducha, dziś ja jak Mojżesz wyprowadzam Polaków z niewoli tego kształtu2...
Zamysł napisania "Dziennika" był rezultatem nawiązania przez Gombrowicza współpracy z paryską " Kulturą". Miała ta współpraca na celu przede wszystkim zwiększenie zasięgu, a także nagłośnienie jego twórczości. Pisarz zresztą, jak twierdzi Konstanty Jeleński, doskonale umiał propagować swoją twórczość.
Sytuacja w kraju po wojnie: Gombrowicz doskonale zdawał sobie sprawę, wraz z "wyzwoleniem" zapanowały nowe wartości i cele sztuki. Zjazd Związku Literatów Polskich w Szczecinie (styczeń 1949) wyznaczył nowe kierunki kultury podporządkowanej dyrektywom politycznym partii komunistycznej. Odtąd literatura miała spełniać funkcje publicystyczne, propagować światopogląd materialistyczny, marksistowską teorię walki klas, oraz leninowską zasadę dyktatury proletariatu. Gdzież tu więc miejsce dla Gombrowicza? Według Gombrowicza, to co stało się po II wojnie światowej jasno wskazuje, iż literatura przedwojenna była imitacją. Nieopisane i znamienne było zdziwienie społeczeństwa kiedy "czołowi pisarze" przyparci do muru pod naciskiem sytuacji historycznej zaczęli zmieniać stroje i z niezwykłą łatwością przyswoili sobie nową wiarę.
Witold Gombrowicz, and to Hell with Culture

Witold Gombrowicz is probably the most important twentieth-century novelist most Western readers have never heard of, which is to say that he is the kind of writer whose following consists largely of other writers, whose faith in Gombrowicz's under-recognized genius has led them to shower him with superlatives. Susan Sontag, in her introduction to the recent English translation of Ferdydurke, his ironic masterpiece, calls him brilliant. John Updike takes this praise one step further, noting that Gombrowicz is "one of the profoundest of late moderns." Milan Kundera ranks him among Joyce and Proust as one of the seminal figures in modern literature. His writings are beloved in France, where they have long been available in competent translations, and where Gombrowicz himself spent the last years of his life. And in his native Poland, Gombrowicz remains something of a cultural legend almost thirty-five years after his death; in a publishing market that frequently casts its best literature out of print, all Gombrowicz's books are easily available, as are any number of volumes about his life and work. The official website of Radom, a lackluster city in central Poland near the small town where Gombrowicz was born, proudly proclaims him alongside Jan Kochanowski (an excellent Renaissance poet) and director Andrzej Wajda as having lived there (or at least as having had some association with the area, which is important enough for the local cultural imagination). And the Polish Ministry of Culture has officially proclaimed 2004 "The Year of Gombrowicz," which will include a plethora of conferences and cultural events marking the one hundredth anniversary of the author's birth.

It's just the sort of thing that Gombrowicz-or a certain side of him-would abhor. From his very first book, a collection of short stories called Memoirs from a Time of Immaturity (1933; later entitled Bakakaj, and including the story "The Rat"), Gombrowicz raged against what he saw as the aristocratic conservatism of Polish culture, the formality of men bowing and kissing ladies' hands in greeting, the general insistence on how Poland's grand destiny had been sidetracked by a century of partition and occupation, and perhaps most of all the uncritical reverence for such cultural heroes as Copernicus (of questionable nationality), Mickiewicz (the national poet, actually born in Lithuania), and Chopin (half-Polish, who spent most of his life in France). Early in his three-volume Diary, itself an extraordinary record of an author at play, Gombrowicz asks, "What does Mrs. Smith have in common with Chopin?" Next to nothing, but that's not even the worst of it. What Gombrowicz found truly frustrating-even dangerous-is how his country's inferiority complex, its need to remind the world time and again how Polish culture is just as great-nay, greater-than that of the West, cripples the individual, forces him to memorize verses and dates and to behave in a manner befitting the great civilization that is Poland. Or at least this is the attitude represented in the preponderance of Gombrowicz's work, any treatment of which is obliged to bear the disclaimer that you can never fully trust an author so fond of irony and masks. Indeed, writing about Gombrowicz's attitude toward Polish culture is kind of like writing an obituary for someone who didn't believe in death.

That said, the individual's battle against the strictures of culture remained a lifelong obsession for Gombrowicz. In his early work in particular, this theme manifests itself as a battle between maturity-that is, the social expectation that the individual will behave according to a given code, a superego imposed from above-and "immaturity," the freedom to do as one will and, in general, not to give a damn. This is the central conflict in "The Rat": a retired judge captures a troublesome vagabond and does his best to rein in his "particularly massive nature," which offends the judge's sense of order and propriety. In "The Honorable Kraykowski's Dancer," the story that opens the same collection, the protagonist becomes so obsessed with the regal manners of an attorney and his wife that he does everything he can to subvert the lawyer's individuality, for example, by paying for his daily pastries in advance. "Imagine this," he addresses the reader conspiratorially. "A lawyer comes out of a public restroom, reaches for his fifteen cents, and learns that the bill has already been settled. How does he feel then?" And famously, in Ferdydurke (1937), a thirty-year-old man is enslaved by his old schoolmaster and thrown back into the classroom, where he finds it impossible to gain freedom without first enduring endless humiliations. In each of these instances, no one really needs to bother about the totalitarianism that will later occupy Poland and preoccupy so much of its literature. For Gombrowicz, culture itself, with its insistence on acceptable norms, is plenty totalitarian as it is, thank you very much.

Which brings us to the curious irony of the author's fate. In 1939, following the publication of Memoirs from a Time of Immaturity, a play called Ivona, Princess of Burgundy, and Ferdydurke (plus, truth be told, a second novel, The Possessed, which appeared under a pseudonym and wasn't acknowledged by its author for thirty years), Gombrowicz was invited to enjoy the maiden voyage of a cruise ship across the Atlantic. He set sail and arrived in Buenos Aires. Then the Nazis invaded Poland, followed by the Soviets, and that was that: Gombrowicz was in Argentina with no money and no Spanish. He remained there for over two decades, utterly impoverished, relying for his survival on a contingent of Polish expatriates who were, like most communities in emigration, more conservative than his critics back in Poland. This is the subject of his hilarious 1953 novel Trans-Atlantyk, which features a protagonist named Witold Gombrowicz and is written in a specialized narrative style of the old Polish nobility, a wholly appropriate medium for the stuffy circumstances in which the author found himself.

Yes, appropriate. In fact, Gombrowicz's prose has never been as absurd as journalistic reductions would have it, since it is always-both thematically and linguistically-a consistent, even systematic response to a set of cultural, philosophical, and psychological problems. "The Rat" provides an excellent case-in-point: it is the language of obsession and fetish, with its concatenated synonyms and spontaneous singing, its repetition and play. The writing is at once extremely poetic and anti-conventional, a stylistically "mature" prose expressing the lushness and buoyancy of immaturity. Gombrowicz's early critics attacked his lack of restraint, his sometimes childlike delight in language, his flirtation with excess and arbitrariness. (The collection's second title, Bakakaj, is itself arbitrarily chosen; Gombrowicz took the name from one of his streets in Buenos Aires, as he later explained, "the way we name dogs, simply in order to tell one from another.")

Gombrowicz's opponents took such games as an affront, an attack against all that was right and proper in Polish culture, as an assertion of the individual against his context, and perhaps a few of them still do. Just the other day in Kraków, I was enjoying a late dinner of beer and kielbasa when a Polish acquaintance (he actually grew up in Canada, but he's a hell of a lot more Polish than I'll ever be, as he kept reminding me) suggested that Czechs have no culture of their own. "Certainly they do," I insisted, and went on to praise their extraordinary literature, their rich heritage of music and language. "No," he said, "it's all Austro-Hungarian." I pointed out how the Austro-Hungarian Empire had occupied all of southern Poland, including Kraków, for well over a century, occasionally inciting the peasants to saw their Polish landlords in half. This, I suppose, is how a situation escalates. He started rattling off the standard roster of Polish cultural heroes, and that's when I began to channel Witold Gombrowicz. "What does Mrs. Smith have in common with Chopin?" I asked. My interlocutor bristled, became very solemn, and told me in no uncertain terms that making such remarks on the street would give me an opportunity to use my health insurance, which he hoped was comprehensive. And it is. And he's probably right.



Read more: http://wordswithoutborders.org/article/witold-gombrowicz-and-to-hell-with-culture#ixzz26nLuNBoi
http://www.encyclopedia.com/video/5dTAjXoBb3o-witold-gombrowicz-1-vence-1969.aspx